ŚWIĘTY STANISŁAW KOSTKA
Św. Stanisław przyszedł na świat w październiku 1550 r., w dworze cenionej i oddanej Kościołowi rodziny Kostków, w Rostkowie. Gdy ukończył 14 lat rodzice wysłali go wraz ze starszym bratem na kształcenie do kolegium jezuickiego w Wiedniu. Szybko stał się jednym z najlepszych uczniów. Unikał wszelkich rozrywek i uroków studenckiego życia. W czasie wolnym od nauki dużo czytał i modlił się. Nocami oddawał się modlitwie kontemplacyjnej, której często towarzyszyło wymierzanie pokuty przez biczowanie. Taki tryb życia krytykował polski wychowawca, brat i najbliżsi koledzy. Nakłaniali Świętego, by porzucił ascezę nie tylko słowem, ale również siłą, bijąc, kopiąc i znęcając się nad nim. Wkrótce, przemęczony intensywnym życiem duchowym zapadł na zdrowiu. Śmiertelnie chorego młodzieńca uzdrowiła Matka Boża. Poleciła mu jednocześnie, by poświęcił swe życie Bogu służąc w Towarzystwie Jezusowym.
Przez pewien czas Stanisław bezskutecznie starał się o przyjęcie do braci zakonnej. Zdesperowany, w sierpniu 1567 r. potajemnie zbiegł do Dylingi, gdzie przyjęto go na próbę. Po kilku miesiącach został wysłany do Rzymu, by rozpocząć tam nowicjat.
Latem 1568 r. osłabiony gorliwą pracą duchową Stanisław rozchorował się. Do Królestwa Bożego odszedł, tak jak wcześniej zapowiedział, 14 sierpnia 1568 r., w wigilię Wniebowzięcia NMP.
Po niespełna 6 latach od śmierci, papież Klemens X beatyfikował Stanisława i ogłosił go jednocześnie patronem Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litwy. Do grona świętych wprowadził go dopiero w 1726 r. papież Benedykt XIII. Św. Stanisław utkwił w pamięci swych przełożonych i współbraci jako chłopiec wiekiem i roztropnością mężczyzna. Mały ciałem, ale duchem wielki, dlatego też jemu oddano w opiekę młodzież.
Polacy zawdzięczają Świętemu szczególnie zwycięstwo w bitwie pod Chocimiem (1621) i pod Beresteczkiem (1651).
Zwyczajna sucha notka biograficzna o kimś świętym nie budzi takiego zainteresowania tą postacią, jak czyjaś relacja czy wspomnienie o szczególnych wydarzeniach związanych z tym człowiekiem; z jego ukrytą, ale niesamowicie bliską nieraz obecnością... Takie świadectwa wywierają na nas największe wrażenie, najbardziej nas poruszają, czasem potrafią niesamowicie zdumieć. I dopiero one budzą w nas potrzebę poznania, dowiedzenia się czegoś więcej o tym świętym wyznawcy czy męczenniku. Niechaj takim właśnie świadectwem ożywiającym w nas pragnienie głębszego poznania św. Stanisława Kostki, a może też uświadamiającym nam jego ukrytą, ale bliską obecność pośród naszych codziennych obowiązków, trosk, rozterek, trudnych wyborów i spraw będą wspomnienia; refleksje Jana Pawła II.
"Żyjąc krótko, przeżył czasów wiele". Wszyscy znamy te słowa, które stanowią syntezę życia naszego Świętego, postaci doprawdy niezwykłej: w tak niedługim czasie zdołał osiągnąć ogromną dojrzałość powołania chrześcijańskiego i zakonnego. Ten święty patron młodzieży polskiej towarzyszył mi od dawna, w czasach młodości i potem, stale. Towarzyszył mi w Rzymie, gdy byłem studentem w położonym niedaleko stąd Kolegium Belgijskim. Prawie każdego dnia przychodziłem szukać u niego duchowego światła i pomocy (...). Jego krótka droga życiowa z Rostkowa na Mazowszu przez Wiedeń do Rzymu była jak gdyby wielkim biegiem na przełaj do tego celu życia każdego chrześcijanina, jakim jest świętość. Kiedy znajdujemy się wobec tej niezwykłej postaci, myśli nasze podążają natychmiast do młodych całego świata (...).
Tak, św. Stanisław miał trudną młodość, mimo że był z bardzo bogatego rodu, arystokratycznego, prawie królewskiego, miał trudną młodość. Młodzi dzisiaj mają w Polsce trudną młodość, czasem wydaje mi się, że nie potrafią sprostać wyzwaniom, czasem szukają wyjścia poza Ojczyzną. Dla wszystkich: i tych, co odchodzą z Ojczyzny, i tych, co zostają, niech św. Stanisław Kostka będzie patronem – patronem trudnych dróg życia polskiego, życia chrześcijańskiego. Szukajmy u niego stale wspomożenia dla całej młodzieży polskiej, dla całej młodej Polski.
Jan Paweł II, 13 listopada 1988 r.