Choisissez votre langue

  • Polski
  • Français
NEWS

2841

plakat wigilia z logo

Tym, którzy doświadczyli mocy DUCHA ŚWIĘTEGO wiele nie trzeba mówić i zapraszać, Ci którzy GO jeszcze nie odkryli – obowiązkowo przyjdźcie – CZUWANIE MODLITEWNE w WIGILIĘ ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO 23 MAJA 2015 w naszym Parafialnym Wieczerniku.

Zaczynamy o godz. 19.30, a będziemy modlić się:
– LITURGIĄ GODZIN (dawniej Brewiarz) – odmówimy NIESZPORY z GODZINĄ CZYTAŃ,
– po Niej ADORACJA NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU z Modlitwą o wylanie Ducha Świętego
– o godz. 21.00 – EUCHARYSTIA z WIGILII ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO

DUCHU ŚWIĘTY PRZYBĄDŹ I ODNAWIAJ NAS!

2394

Zapraszmy w soboty

                    9 maja, godz. 14.00 – 16.00

                  23 maja, godz. 12.00 – 14.15

                  30 maja, godz. 13.00 – 15.00

                  20 czerwca, godz. 12.00 – 15.00

 

Spotykamy się przed Kościołem

zaprasza ks. Marcin

1880

Wiemy, wiemy – że czekacie, my też nie mogliśmy się doczekać. Ale mamy dobrą wiadomość: za niecały tydzień kolejny Wieczór z Jezusem. Tym razem z wielkanocną radością. Będziemy trwać przy Zmartwychwstałym Panu, uwielbiając Go za Jego zwycięstwo nad Szatanem, grzechem i dziękując, że pomaga nam pokonać nasze słabości i zło w które się wplątujemy.  Słowa, które będą nas prowadzić podczas tego wieczoru pochodzą z Ewangelii wg. św. Jana:

« A TEGO, KTÓRY DO MNIE PRZYCHODZI, PRECZ NIE ODRZUCĘ » (J 6, 37b).

Jezus czeka na Ciebie, czeka na nas i NIGDY nie odrzuca! 

Przyjdź i trwaj przy Zbawicielu razem z nami!

2171

Pielgrzymka modlitewna, autokarowa do „Źródła Zgromadzenia” z okazji wystawienia Całunu Turyńskiego

Misjonarze Matki Bożej Pocieszenia w Polsce zapraszają na:

Pielgrzymkę modlitewno-autokarową do „Źródła Zgromadzenia”, z okazji wystawienia Całunu Turyńskiego. Wyjazd do Turynu (Włochy) śladami początków i historii Zgromadzenia Misjonarzy M. B. Pocieszenia z okazji wystawienia Całunu Turyńskiego. Pielgrzymka ma charakter modlitewno-rekolekcyjny, dlatego codziennie odprawiania będzie Msza Święta. Przewidujemy także codzienny Różaniec, Koronkę oraz nauki o historii Świętych i misjach.

Organizatorzy: Misjonarze M. B. Pocieszenia Consolata w Polsce.

Kiedy: od 18 do 24 maja 2015

Zakwaterowanie we Włoszech: w domu macierzystym Zgromadzenia w Turynie.

Podróż: Autokar

Program:

17 maja niedziela
Msza Święta dla uczestników pielgrzymki o godz.10.15 w Kiełpinie.

18 maja w poniedziałek
Wyjazd autokarem do Vierzehnheiligen koło Norymbergii w Niemczech. Wieczorem na miejscu kolacja i nocleg przy sanktuarium 14-tu Świętych w Vierzehnheiligen (pokoje 2 osobowe).

19 maja we wtorek
Msza święta, śniadanie, wyjazd do Turynu przez Szwajcarię. Wieczorem kolacja i nocleg w domu macierzystym Misjonarzy M. B. Pocieszenia (pokoje 1 lub 2 osobowe).

20 maja we środę
Po śniadaniu i powitaniu poznamy początki historii zgromadzenia Misjonarzy Matki Bożej Pocieszenia, a szczególnie postać Założyciela Błogosławionego Józefa Allamano. Odwiedzimy galerię historyczną i muzeum misyjne. Msza Św. w kaplicy Bł. Józef Allamano przy Jego grobie.
Po obiedzie autokarem wyjeżdżamy do klasztoru Sacra di S. Michele w górach pod Turynem i z przewodnikiem zwiedzimy klasztor. Kolacja w domu macierzystym w Turynie.

21 maja w czwartek
Centralny dzień naszej pielgrzymki. Tego dnia będziemy się modlić w Katedrze Turyńskiej się przed Całunem. W Sanktuarium „della Consolata” będzie sprawowana Msza Św. dla naszej grupy. Posiłki w domu macierzystym.

22 maja w piątek
Po śniadaniu jedziemy do Castelnuovo Don Bosco. Jest to wioska, w której urodził się Bł. Jozef Allamano, a także inni 3 święci: jego wujek S. Giuseppe Cafasso, S. Giovanni Bosco założyciel Salezjanów i S. Domenico Savio. Obiad w okolicach Castelnuovo. Kolacja w domu macierzystym.

23 maja w sobotę
Śniadanie, wyjeżdżamy do Norymbergii przez Mediolan, postaramy się zwiedzić po drodze Katedrę Mediolańską. W Norymberdze nocleg i kolacja w hotelu A & O (pokoje dwuosobowe).

24 maja w niedzielę
Śniadanie, Msza św. w Norymberdze, wyjazd do Kiełpina. Obiad w drodze do domu (płacimy za niego we własnym zakresie).

Koszt: 360 złotych i 320 euro.
Płatność w ratach: zaliczka: 200 zł i 150 euro do 15 marca, pozostałe 160 zł i 170 euro do 19 kwietnia.
Zapisy: U ojców we wspólnocie. (Przyjmujemy tylu pielgrzymów, na ile pozwoli autokar).

Na koszt składają się:
• transport autokarem na całej trasie;
• 6 noclegów w pokojach 2 osobowych;
• 6 śniadań, 3 obiady i 6 kolacji;
• ubezpieczenie.

Informacje dodatkowe:
• Uczestnicy wyjazdu muszą mieć ze sobą paszport lub dowód osobisty;
• Typowe włoskie śniadania są bardzo skromne (pieczywo, ser, szynka, dżem, kawa i herbata). Proponujemy zabrać ze sobą „rezerwę żywieniową”;
• Trzeba przewidzieć jakąś dodatkową kwotę w euro ewentualnie na pamiątki, drobne zakupy, przekąski w drodze itd., oraz w złotówkach na obiad w drodze powrotnej.

Serdecznie zapraszamy

 

zobacz więcej: www.consolata.pl

 

2459

12 kwietnia 2015 r. w Niedzielę Bożego Miłosierdzia, będącą świętem patronalnym Caritas w Polsce i rozpoczynającą 71. Tydzień Miłosierdzia, uruchomiliśmy serwis w „wersji beta”. W tym dniu opublikowaliśmy pierwsze apele o pomoc i zaprosiliśmy Internautów do odpowiedzi na nie poprzez darowizny oraz przekazywanie informacji o nich swoim bliskim i znajomym. Zapraszamy też do przesyłania nam wszelkich uwag oraz zgłaszania zauważonych błędów w jego działaniu. Oficjalna premiera serwisu, wzbogaconego o nowe funkcjonalności, już wkrótce!”

Internetowy serwis charytatywny www.pomagam.caritas.pl to projekt Caritas Polska, działający w ramach jej niekomercyjnej i nieodpłatnej działalności statutowej, stworzony we współpracy z diecezjalnymi Caritas w Polsce oraz Eleos Kościoła Prawosławnego, Diakonią Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego i Diakonią Kościoła Ewangelicko-Reformowanego.

Jest odpowiedzią na zapotrzebowanie naszych środowisk, działających na rzecz skutecznego pozyskiwania środków dla realizowania misji Dobrego Samarytanina wynikającej z chrześcijańskiego powołania. Celem pomagam.caritas.pl jest budowanie społeczności osób, zespołów wolontariackich i firm chcących wspierać osoby w potrzebie, wykorzystując do tego fenomen globalnej sieci Internetu!

zobacz więcej

www.pomagam.caritas.pl

2609

            W niedzielę Miłosierdzia Bożego (12 kwietnia 2015 roku), w Parku Moczydło w Warszawie na Woli (u zbiegu ulic Górczewskiej i Deotymy) przy figurze Jezusa Miłosiernego, o godz. 15.00 zostanie odprawiona, pod przewodnictwem Jego Eminencji Kazimierza Kardynała Nycza Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego, uroczysta Msza Święta. Prosimy o zaproszenie wiernych do wspólnej modlitwy.

2257

10 rocznica śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II

Z abp. Mieczysławem Mokrzyckim, metropolitą lwowskim, sekretarzem papieskim w latach 1996—2007 rozmawia Łukasz Kaźmierczak

Niewielu z nas może powiedzieć tak jak Ksiądz Arcybiskup: od dzisiaj mam w niebie swojego osobistego świętego…

Ale przecież od 27 kwietnia wszyscy go już tam mamy! Przyznaję jednak, że kanonizacja Jana Pawła II jest dla mnie rzeczywiście szczególnie wyjątkową chwilą. Ojciec Święty był za życia bardzo mi bliski i mogłem osobiście doświadczyć tej jego bliskości i takiej niezwykłej serdeczności w stosunku do mojej osoby. Wierzę jednak głęboko, że od tego momentu jeszcze bardziej będę odczuwał jego troskę o mnie i o moją posługę. Jan Paweł II poprzez swoje orędownictwo będzie teraz moim przewodnikiem, głównym patronem i towarzyszem dalszego życia.

Gdzie Ksiądz Arcybiskup będzie przebywał w czasie kanonizacji Jana Pawła II?

Przeżywania tak ważnego momentu dla Kościoła i dla mnie osobiście nie wyobrażam sobie inaczej niż poprzez osobistą obecność na placu św. Piotra. Przybędę do Rzymu już we wtorek, aby spokojnie duchowo przygotować się do tej podniosłej uroczystości poprzez modlitwę, ale także poprzez spotkania z wieloma przyjaciółmi, m.in. będę miał zaszczyt spotkać się z Ojcem Świętym Benedyktem XVI, który zaprosił mnie do siebie na obiad.

W poniedziałek po kanonizacji wezmę natomiast udział we Mszy św. dziękczynnej, a we wtorek dokonam intronizacji relikwii I klasy już Świętego Jana Pawła II do parafii w Rawennie.

Ksiądz Arcybiskup przygotowywał się więc w sposób szczególny do kanonizacji papieża Polaka.

Oczywiście, jesteśmy przecież świadkami wielkiego wydarzenia nie tylko dla całego Kościoła, ale także dla nas, Polaków. I tak jak przygotowujemy się sumiennie do matury, obrony doktoratu czy do święceń kapłańskich, tak samo należy duchowo przygotować się do kanonizacji tak niezwykle ważnej dla nas postaci. Dlatego bardzo dużo czasu w ostatnich miesiącach poświęcam na pogłębioną refleksję wokół osoby Jana Pawła II, ponownie przybliżam sobie szczegóły jego biografii i nauczania, a także zastanawiam się nad wpływem Ojca Świętego na moje osobiste życie. Zadaję sobie pytanie: co takiego działo się w życiu, słowach i czynach Karola Wojtyła, że Kościół po raz kolejny oficjalnie potwierdził heroiczność cnót papieża Polaka i orzekł, że błogosławiony Jan Paweł II zostanie włączony do grona świętych? I to w tak bezprecedensowo szybkim w historii nowożytnego Kościoła czasie?!

Szybkość kanonizacji zaskoczyła Księdza Arcybiskupa?

Na pewno nie myślałem, że do kanonizacji dojdzie w tak szybkim tempie. Tak naprawdę cieszymy się przecież jeszcze nadal beatyfikacją Jana Pawła II. Terminy są tutaj zresztą wtórne, ponieważ i tak wszyscy byliśmy absolutnie przekonani co do świętości papieża Polaka. Gdyby jednak doszło do kanonizacji za kilka, kilkanaście, a nawet za kilkadziesiąt lat, to też nic złego by się nie stało i nie byłoby to żadną szkodą dla bł. Jana Pawła II. Przeciwnie, można byłoby wręcz widzieć w tym wiele korzyści.

Korzyści?

Owszem, ponieważ postać papieża Polaka byłaby wtedy jeszcze bardziej przybliżona tym wiernym, którzy prawdopodobnie nie znaliby już postaci Jana Pawła II ze swojego życia. Dla przyszłych pokoleń będzie to przede wszystkim postać historyczna, już nie tak namacalna i doświadczalna jak dla zdecydowanej większości współczesnych chrześcijan.

Wspomniał Ksiądz Arcybiskup o powszechnym przekonaniu o świętości papieża — stąd to słynne „Santo subito” zaraz po śmierci Jana Pawła II.

Bez wątpienia tak. Jan Paweł II całym swoim życiem, swoim nauczaniem i swoją postawą wskazywał nam, że jest człowiekiem bezgranicznie oddanym Panu Bogu. Człowiekiem, który z  niezwykłą rzetelnością, ogromną duchową siłą, a na końcu również z przejmującym heroizmem wypełniał swoją misję. Człowiekiem nieustannie zatroskanym o Kościół i o cały świat. To była świętość realizowana w codziennym życiu, przez dwadzieścia cztery godziny na dobę.

Czasem wystarczyło dosłownie jedno spojrzenie na Ojca Świętego, by widzieć tę świętość…

Tak, o tym zaświadcza wiele osób, mówiąc, że kiedy spotykało się twarzą w twarz z Janem Pawłem II, a zwłaszcza kiedy miało możliwość choćby krótkiej rozmowy z papieżem, wówczas odczuwało tę nadzwyczajność jego osoby, magnetyzm osobowości i tę nadprzyrodzoną łaskę, która od Niego promieniowała. Wielu z nich mówiło: „Ojcze Święty, Ty nie jesteś Ojciec Święty, Ty jesteś Święty Ojciec!”.

Jan Paweł II to także człowiek niezwykłej modlitwy.

Modlitwa była dla papieża najważniejsza, stanowiła integralną część każdego dnia. On nie dzielił swojego życia na zajęcia, on się wszystkim modlił. Papież całym sobą, całym swoim życiem i każdą jego chwilą modlił się. Owa modlitwa była jednak raczej dialogiem, rozmową z Panem Bogiem. W sposób szczególny można było to zaobserwować wtedy, kiedy Ojciec Święty przebywał w kaplicy — widać było wówczas jakieś jego szczególne wyobcowanie, taką nierealną obecność w kaplicy, głęboką kontemplację, jakby rodzaj zjednoczenia i bezpośredniej rozmowy z Panem Bogiem. Ten widok nie mógł pozostawić nikogo obojętnym.

Jak wyglądał codzienny rytm papieskiej modlitwy?

Ojciec Święty nie tylko oddawał się głębokiej kontemplacji i modlitewnym rozmyślaniom, ale bardzo wiele uwagi poświęcał także kultywowaniu prostych, najbardziej powszechnych praktyk religijnych. Każdy dzień zaczynał od odmawiania cząstki Różańca, leżąc krzyżem w swoim pokoju. Potem odmawiał cały pacierz katechizmowy: „Ojcze nasz”, „Zdrowaś Mario”, „Wierzę w Boga”, „Dziesięć przykazań Bożych”, „Pięć przykazań kościelnych”, „Prawdy wiary”. Śpiewał codziennie godzinki, odmawiał litanie, Różaniec, odprawiał Drogę Krzyżową — i to nie tylko w okresie Wielkiego Postu, ale także przez cały rok — śpiewał Gorzkie żale, a w maju majówki, praktykował Godzinę Świętą, w czerwcu odmawiał Litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Jako wielki teolog nie wstydził się wcale nosić szkaplerza i kultywować prostych form pobożności „ludowej”.

W pamięci Księdza Arcybiskupa zapadły jakieś szczególne modlitewne gesty Jana Pawła II?

Ojciec Święty podczas swoich modlitw zawsze padał na kolana — i to w sensie dosłownym — a potem trwał całymi kwadransami przed Panem Bogiem, na kolanach i ze złożonymi rękoma. Albo inny obrazek: Jan Paweł II z rękoma podpierającymi skronie, zatopiony w modlitwie. Jednak dla mnie, jako kapłana, szczególnie przejmujące było wielkie skupienie Ojca Świętego podczas Podniesienia. I jakiś taki wyjątkowy sposób, w który unosił Hostię i Kielich, a potem długo wpatrywał się w Ciało i Krew Pańską…

A Ksiądz Arcybiskup mógł to wszystko oglądać niemal każdego dnia…

Oczywiście, mam świadomość, że możliwość przebywania w pobliżu Jana Pawła II w roli jego sekretarza była dla mnie wielką łaską i wielkim wyróżnieniem, na które z całą pewnością w niczym sobie nie zasłużyłem. Odczytuję to jako rzecz opatrznościową, jako dar Pana Boga. Jako coś niespodziewanego, niesamowitego i niezapomnianego.

Wasze relacje miały wymiar przyjacielski?

Raczej bardziej ojcowsko-synowski. Każdego dnia mogłem doświadczać jego bezpośredniej dobroci, życzliwości i właśnie owej — tak charakterystycznej dla Jana Pawła II — ojcowskiej troski. Naprawdę czułem się pewnie i bezpiecznie pod jego skrzydłami. Papież był zresztą niezwykle serdeczny i ciepły dla wszystkich swoich współpracowników, czy to dla pierwszego sekretarza, ks. Stanisława, czy dla mnie, czy dla sióstr zakonnych pracujących w papieskim otoczeniu. Zwracał się do nas w sposób bardzo bezpośredni, prosty, kordialny, wymieniając nasze imiona zdrobniale — Stasiu czy Mieciu. To oczywiście tylko jeszcze bardziej podkreślało wrażenie bliskości Ojca Świętego.

Jak bardzo ta bliskość wpłynęła na kapłaństwo Księdza Arcybiskupa?

Przebywanie w pobliżu osoby takiego formatu duchowego i intelektualnego jak Jan Paweł II na pewno wzbogaciło moje kapłaństwo i odcisnęło trwałe piętno na mojej osobowości. Nie mogło być inaczej. Ojciec Święty uczył nas wszystkich poprzez swoją modlitwę, swoje postępowanie, swoje nauczanie, swoją ciężką pracę. Był dla mnie wychowawcą w każdej dziedzinie. W niezwykle silny sposób wpłynął na pogłębienie mojej duchowości i życia wewnętrznego, a także na większą pieczołowitość, z jaką podchodzę dziś do modlitwy. Dzięki niemu zupełnie inną miarę przykładam do mojej odpowiedzialności za słowa, za czyny i za stosunek do drugiego człowieka. W nim mam drogowskaz, którego chciałbym się trzymać każdego dnia.

Ta najważniejsze lekcja odbyła się na samym końcu?

Mogę powiedzieć, że na pewno jedna z najważniejszych. Z tamtych ostatnich dni ziemskiego życia Jana Pawła II zapamiętałem przede wszystkim jego wielką pokorę, miłość i bezgraniczne zawierzenie Panu Bogu. Nauczyłem się wówczas, że kiedy człowiek w całym swoim życiu wypełnia sumiennie wolę Bożą i spełnia dobrze swoje powołanie, zasługuje właśnie na takie spokojne, pełne ufności spotkanie z Chrystusem Zmartwychwstałym. To jest na pewno wyjątkowa nagroda.

Wraca Ksiądz Arcybiskup często pamięcią do tego Wielkiego Tygodnia z Janem Pawłem II?

Przez cały czas. Ciągle staje mi przed oczami właściwie cały tydzień poprzedzający odejście Jana Pawła II. Po operacji papieża prognozy powrotu do zdrowia były pozytywne, a rokowania lekarzy dość dobre. Dlatego też z abp. Stanisławem Dziwiszem zaczęliśmy zastanawiać się i planować, jak dalej mogą wyglądać audiencje Ojca Świętego i co można zrobić dla ich usprawnienia. Nagle jednak pojawiły się komplikacje zdrowotne. W środę po audiencji Ojciec Święty poczuł się słabiej. W czwartek po porannej Mszy św. nastąpiło gwałtowne pogorszenie. Papież resztkami sił po zakończeniu nabożeństwa powrócił do swojej sypialni. Stan zdrowia cały czas się jednak pogarszał. W pewnym momencie lekarze stwierdzili całkowite zakażenie organizmu.

Wierzyliście jeszcze wówczas w poprawę?

Lekarze powiedzieli nam, że raczej nie ma już w tej sytuacji nadziei, że to są ostatnie dni, jeśli nie ostatnie godziny życia Ojca Świętego.

Jak na to zareagował sam papież?

Ojciec Święty przez te ostatnie trzy dni był cały czas świadomy, każdy jego dzień przebiegał w sposób normalny — jak zwykle była Msza św., były stałe modlitwy, było czytanie Pisma Świętego i innych lektur. Jan Paweł II spotykał się także z wieloma gośćmi — przychodzili biskupi, kardynałowie, przyjeżdżali również jego najbliżsi przyjaciele i współpracownicy, po to, żeby jeszcze ostatni raz się z nim zobaczyć, pożegnać. W piątek również została odprawiona Droga Krzyżowa, oczywiście wszystko już przy papieskim łóżku. Znaczna część soboty także przebiegała jeszcze w miarę normalnie, dopiero w godzinach popołudniowych Ojciec Święty powoli zaczął słabnąć, usypiać.

Jakie były ostatnie papieskie gesty?

Jan Paweł II tylko nam błogosławił. Podchodziliśmy do Ojca Świętego, całowaliśmy jego pierścień. Ja bardzo chciałem podziękować mu za wszystko, co dla mnie uczynił. Ojciec Święty tylko kiwnięciem głowy żegnał nas i kreślił nad nami znak krzyża. Wieczorem, kiedy widzieliśmy już, że papież jest coraz bardziej słaby i w wyraźny sposób traci siły, odprawiliśmy Mszę św. z Niedzieli Miłosierdzia Bożego. Potem Ojciec Święty leżąc spokojnie, powoli zasypiał. I w taki właśnie sposób przeszedł do wieczności, bez żadnych zewnętrznych objawów lęku, strachu czy nawet bólu. Było to po prostu, można powiedzieć, spokojne, ciche zaśnięcie.

Została nam jednak wspaniała spuścizna Jana Pawła II. Co z niej moglibyśmy wziąć „na codzienność”, w naszą osobistą drogę ku świętości?

Ojciec Święty uczył nas i zachęcał do tego, abyśmy w swoim życiu starali się akceptować siebie takimi, jakimi jesteśmy, abyśmy realizowali swoje pasje i rozwijali nasze talenty. Prosił, żebyśmy w sposób godny, odpowiedzialny realizowali swoje powołanie i dążyli do świętości, pamiętając o tym, aby w codziennym życiu jak najlepiej służyć drugiemu człowiekowi. Uczył nas także całkowitego zawierzenia Panu Bogu, przypominając nieustannie to pamiętne Jezusowe wezwanie: „Nie bój się, wypłyń na głębię”. Te dwie rzeczy warto sobie mocno zapamiętać. Bo to nie są żadne wydumane i nierealne teorie, tylko czysta chrześcijańska praktyka realizowana codziennym życiem Karola Wojtyły. Ja zresztą wielokrotnie powtarzałem w różnych wystąpieniach i powtórzę to teraz jeszcze raz: Żadna inna encyklika nie przyprowadziła do Boga tylu ludzi, co życie Jana Pawła II.