Choisissez votre langue

  • Polski
  • Français
NEWS

Ojcze, jak dobrze przygotować się do Wielkiego Tygodnia?

Przygotowaniem do Wielkiego Tygodnia jest w większości Wielki Post. Od piątej niedzieli, dawniej nazywanej Niedzielą Męki Pańskiej – to czas pokuty i nawrócenia. Ten czas ma nas przygotować do obchodów najważniejszego święta chrześcijańskiego – Triduum Paschalnego. Wielki Tydzień jest wejściem w przeżywanie męki razem z Chrystusem. Wspominamy uroczysty wjazd do Jerozolimy – z jednej strony ogłoszenie Chrystusa wybawicielem, z drugiej – dostrzeżenie tego, co On czuje. Patrzy na tłumy, ale nie cieszy się z nimi. Chrystus wie, że ci sami ludzie za kilka dni będą krzyczeć „Na krzyż z Nim!”. Trzeba stanąć po stronie Chrystusa i zobaczyć ten triumf jako coś pozornego. Prawdziwy triumf rozegra się dopiero w Wielki Piątek. Triumf według zupełnie innej logiki – innej niż logika tłumu. Należy sobie uświadomić to, z czego muszę być wybawiony. Jest to celebrowanie – przeżywanie w ramach rytuału wydarzeń z historii zbawienia. Każda msza św. jest wspomnieniem i uobecnieniem męki Chrystusa – Jego śmierci i zmartwychwstania. Wielki Tydzień, a w szczególności Święte Triduum Paschalne daje nam szansę przeżywania wraz z Chrystusem tego, co działo się godzina po godzinie 2000 lat temu w Jerozolimie. Chodzi o przeżywanie w rytualne, obrzędzie.

Wielki Tydzień to nie tylko Święte Triduum Paschalne – choć przede wszystkim, ale to także poniedziałek, wtorek…

Wielki Tydzień jest tak skonstruowany, że dzień po dniu jest celebrowane to, co wydarzyło się w ostatnim tygodniu życia Chrystusa. Zanim się rozpocznie Wielki Czwartek – będziemy wspominali ucztę w Betanii, wspominali także to, co Chrystus mówił w świątyni, zdradę Judasza, naradę arcykapłanów. Wielki Czwartek kończy się przy zachodzie słońca. W Biblii liczymy czas od wieczora do wieczora. „Tak upłynął wieczór i poranek, dzień pierwszy” – mówi Pismo przy stworzeniu świata. To znaczy, że w Wielki Czwartek wieczorem celebrujemy już wielki Piątek. Natomiast w Wielki Piątek, po śmierci Chrystusa – celebrujemy Wielką Sobotę. Dlatego też w nocy w Wielką Sobotę spotykamy się i celebrujemy zmartwychwstanie.

Jakie wydarzenie Wielkiego Czwartku jest szczególne?

To, co dzieje się w Wielki Czwartek najważniejszego to Msza Krzyżma w katedrze.
W diecezji biskup spotyka się ze wszystkimi księżmi. Podczas tej mszy następuje poświecenie olejów, które będą potrzebne do namaszczenia chorych, namaszczenia chrzcielnego, namaszczenia święceń. Wielki Czwartek to dzień, w którym księża przypominają sobie, że są ustanowieni jako szafarze łaski. Ich zadaniem jest udzielać sakramenty łaski, a nie dawać je z łaski.

Co dzieje się wieczorem?

Wieczorem, kiedy zaczynamy Wielki Piątek celebrujemy uroczystą mszę św. Wieczerzy Pańskiej – wspomnienie ustanowienia Eucharystii. W ten wieczór Chrystus zrobił wiele rzeczy: po pierwsze ustanowił Eucharystię. Powiedział: „To czyńcie na Moją pamiątkę”. To zdanie możemy sobie przetłumaczyć: „Pamiętajcie o Mnie w ten sposób”. Chrystus prosi o pamięć i chce, aby uczniowie zachowali tę pamięć poprzez przyjmowanie komunii.

Jak się do tego przygotować?

Trzeba być gotowym aby przyjąć komunię. Często o tym zapominamy. Nie idziemy na mszę św., bo coś wypadło, coś okazało się ważniejsze… Wielki Czwartek jest takim dniem, w którym powinniśmy sobie przypomnieć, że Chrystus zanim umarł – poprosił
o pamięć. Skandalem byłoby nie przyjąć komunii św. w Wielki Czwartek. W dzień, kiedy bezpośrednio wspominamy i celebrujemy to wielkie wydarzenie.

Tego wieczoru Chrystus pochyla się nad uczniami, myje im stopy…

Myje stopy i daje im nowe przykazanie. Mała Teresa powiedziała, że nowość tego przykazania polega na drugiej jego części – „Jak Ja was umiłowałem”. Chrystus daje wzór tej miłości właśnie przez obmycie stóp.

Daje przykazanie, ale pozostawia wybór…

Nie można nikomu kazać kochać. I nie można nikomu dać przykazania aby kochał. To by było bez sensu. Nikogo nie można zmusić do miłości. Chrystus robi coś bardzo sensownego – najpierw daje doświadczyć miłości – przez obmycie stóp. Staje się sługą. Myje stopy każdemu, indywidualnie. I dopiero kiedy daje doświadczyć tej miłości, mówi aby kochali się wzajemnie tak jak On ich pokochał.

W jaki sposób można rozumieć tę miłość Chrystusa?

Proponuję medytację. Wyobraźmy sobie, że Chrystus naprawdę chce umyć nam stopy. Co się rodzi w moim sercu? To, co się rodzi – muszę oddać Chrystusowi, ale aby wiedzieć, co muszę Mu oddać – najpierw muszę przejść takie doświadczenie. Co to znaczy, że Chrystus klęka przede mną i chce mi umyć stopy? Rodzi się zmieszanie, strach, lęk, poczucie niegodności, głupawka i dziwny uśmiech, skrępowanie? To, co się pojawia w moim sercu kiedy o tym myślę – często jest przeszkodą między mną
a Chrystusem.

Co rozumieć przez przyjęcie przykazania miłości?

Przyjąć przykazanie miłości – uczestniczenie w Jego Miłości i dzielenie się miłością. Czas najwyższy aby rozejrzeć się dookoła i zobaczyć komu muszę zadośćuczynić. Komu
z moich bliskich nie dałem miłości? Komu nie dałem miłości na miarę Chrystusa?

Kończy się Ostatnia Wieczerza, przechodzimy do ciemnicy…

Po zakończonej wieczerzy Jezus poszedł z uczniami za potok Cedron. Poszedł do Getsemani i każdy z nas to wie, ale trzeba sobie uświadomić, że Chrystus wychodzi podczas święta – w czasie, kiedy żydowscy pielgrzymi podróżowali na Paschę, aby
w swoim gronie spożyć świąteczną wieczerzę w stolicy Izraela. Chrystus opuszcza miasto. Nikt z Żydów nie postąpiłby w taki sposób. On wychodzi poza Jerozolimę, a tym samym przekracza to, co znane, kochane, upragnione. Wychodzi z tego wszystkiego. Zaczyna się Jego agonia czyli walka o zbawienie ludzi.

Co znaczy być w ciemnicy razem z Chrystusem?

Być razem z Chrystusem w ciemnicy to naśladować Piotra, Jakuba i Jana. Tylko nie naśladować ich we śnie, ale w czuwaniu. Być z Chrystusem podczas Jego walki, kiedy opuszcza miasto i przygotowuje się do ponownego wjazdu do Jerozolimy – nie jako triumfator, ale jako Ten, który jest najbliższym krewnym każdego człowieka – obarcza się jego winą i śmiercią. Do tego trzeba się przygotować, dlatego czuwanie w ciemnicy jest bardzo, bardzo ważne – aby dobrze przeżyć Wielki Tydzień.

Zdarza się, że nie mamy czasu aby być w kościele dłużej. Wejdziemy na chwilkę, może w pośpiechu…

Oczywiście, że są osoby, które tak zrobią. Powiem tak – liturgia nie jest dla wszystkich tym samym. Jest dla tych, którzy chcą żyć według tego, co mówi Apokalipsa, która opisuje uczniów Jezusa mówiąc, że to są ci, którzy poszli za Nim dokądkolwiek Ten idzie. Liturgia Wielkiego Tygodnia i Świętego Triduum Paschalnego daje możliwość, aby pójść
z Chrystusem dokądkolwiek On idzie. Krok za krokiem. Jeśli ktoś chce być pośród uczniów Chrystusa – ma szansę. Każdy z nas ma szansę stać się kimś innym. Szymon
z Cyreny wracał z pracy, przechodził akurat drogą krzyżową, ale nic go to nie interesowało. Niektórzy z nas zostaną „pochwyceni”, by przejść kilka staj drogi Pana. Może być ktoś taki, kto dowie się o tym, co się działo w Jerozolimie dopiero w niedzielę. Liturgia przez to, że jest rozciągnięta na trzy dni – daje możliwość zajęcia adekwatnego – w stosunku do swojego rozwoju wewnętrznego – miejsca w ramach tych wydarzeń.

Czyli wybór należy do nas…

Albo zajmujesz miejsce ucznia, który idzie za Nauczycielem dokądkolwiek On idzie. Jesteś na wzór Jana czy Marii Magdaleny – którzy towarzyszą Chrystusowi podczas przesłuchania, drogi krzyżowej i pod krzyżem. Są też świadkami pogrzebu. Możesz być kimś, kto wpadnie na chwilkę – na wzór Piotra czy innych apostołów, którzy pochowali się po kątach. Możesz być kimś, kto ot tak minie krzyż w Wielki Piątek, bo wypada, bo coś ważnego się stało. Wiele ludzi przyjdzie do kościoła tylko po to, aby poświęcić jajka. Liturgia jest bezkompromisowa. Dokładnie wskazuje miejsce takich ludzi. Mówi: „To nie są uczniowie”. To są ci, którzy przyszli poświęcić jajka. To są ci, którzy przeszli gdzieś obok grobu. Zobaczyli, że jest krzyż, że jest jakiś ruch w mieście, ale nie obchodzi ich to, co się stało.

To o czym Ojciec teraz mówi można trochę porównać do drogi krzyżowej choćby ulicami Warszawy. Kiedy idziemy Krakowskim Przedmieściem też widzimy ludzi, którzy są zaskoczeni. Jakby chcieli powiedzieć: „Po co to całe przedstawienie? Co takiego się dzieje?”.

Dokładnie tak. W takich wydarzeniach jak liturgia Świętego Triduum Paschalnego dokonuje się podział – na tych, którzy są zaangażowani i tych, którzy nie są zaangażowani. To nie jest podział, którego ktokolwiek dokonuje poza każdym człowiekiem indywidualnie. Nikt nie skazuje mnie na to, że jestem poza Kościołem. To ja jestem tym, który wybiera miejsce. Eucharystia jest momentem sądu. Nie jest tylko momentem uczty, ofiary, przyjęcia komunii. Jest też momentem sądu. Jeśli przyjmuję Najświętszy Sakrament i przyjmuję Go z czystym sercem – faktycznie jestem włączony w komunię z Chrystusem i Bogiem Ojcem przez Ducha. Jeśli tego nie zrobię – stoję na zewnątrz. Nikt mnie tam nie stawia na siłę.

Z drugiej strony – chodzić do kościoła tylko po to, żeby chodzić – też bez sensu…

Nikt się nie stanie samochodem od chodzenia po garażu (śmiech). Tak samo – nikt się nie stanie chrześcijaninem od chodzenia po kościele. Wszystko zależy od tego, czy odważę się zaryzykować i poprosić Pana Boga o to, aby rzeczywiście zaingerował
w moje życie. Aby te rzeczy, które do tej pory były jakimś pustym zwyczajem – zaczęły być znaczące, żeby zaczęły też modyfikować mnie całego. Czy odważę się skierować do Pana Boga taką prośbę? Pan Bóg nie będzie działał na siłę. Pozwoli mi zająć to miejsce, które chcę zająć.

Powróćmy do Liturgii Wielkopiątkowej. Choć tego dnia w kościele jest cisza, nie słychać organów, dzwonków… Coś można usłyszeć w tej ciszy?

Przede wszystkim boski lament. Współcześnie rzadko odprawiany obrzęd, ale obecny
w pieśni „Ludu, mój ludu…”. Boski żal wypowiedziany do Jerozolimy, do Izraela. Wielki Piątek jest przejmującą liturgią. Przychodzimy w ciszy, upadamy na twarz – przede wszystkim kapłan z asystą, ale każdy z nas klęka. Liturgia powinna zaczynać się około godziny trzeciej popołudniu – kiedy Chrystus oddał życie. Odpowiadamy na to milczeniem. Następnie słuchamy rozważania Męki Pańskiej zapisane przez św. Jana. Adorujemy Krzyż, który jest znakiem zbawienia. Wobec niego śpiewamy „Święty Boże, Święty Mocny…”. W ciszy boskiej śmierci Chrystusa Pana wspominamy dwie rzeczy na raz – po pierwsze to, że oddał swojego Ducha, bo nikt Mu nie zabrał życia, On je sam oddaje za każdego z nas. Po drugie – widać i słychać ogrom niesprawiedliwości. Śmierć Bożego Syna jest najbardziej niesprawiedliwym wydarzeniem na świecie. Ktoś, kto jest całkowicie niewinny, ktoś, kto nikomu nic złego nie uczynił, ktoś, kto nie miał nawet pomysłu na grzech – staje się skazany, bestialsko zamordowany na krzyżu.

Dlaczego?

Dlatego, że był niewygodny. Nie było żadnego powodu, poza tym, że nie chcieli Go słuchać. Nie posłuchali Syna Bożego. To jest maksymalna niesprawiedliwość, ponieważ dotyczy najbardziej niewinnego. Jest to najbardziej absurdalny rodzaj skończenia Jego życia. Każda śmierć człowieka jest mniej niewinna – każdy człowiek jest jakoś obciążony winą. Chrystus się zła nie dopuścił. Jego śmierć jest całkowicie niezawiniona. Zarazem krzyk o niesprawiedliwości tonie w ciszy, milczeniu i pokoju Bożego Syna, który oddaje swojego ducha za tych wszystkich, którzy są winni. On jedyny, który nie zasłużył na śmierć – oddaje swoje życie i tym zwycięża nasze winy.

Jak przeżyć dobrze tę tajemnicę?

Najlepiej zastanowić się nad tym, co jest moim grzechem i co jest konsekwencją mojego zła, żeby ten grzech utopić w Bożym Miłosierdziu. Śmierć Pana dotyczy nas indywidualnie. Nie jest śmiercią za ludzi w ogólności ale za każdego indywidualnie. Paweł mówi w Liście do Galatów (2,20): Syn Boży (…) umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie. Trzeba nam odważyć się przyjąć śmierć Pana za mnie samego.

Przechodzimy do Liturgii Wielkosobotniej. Co się szczególnego dzieje tego dnia?

Żeby być precyzyjnym – w Wielką Sobotę nic się nie dzieje. To jest jedyny dzień w roku kiedy chrześcijanie nie celebrują liturgii mszy św. To jest dzień wielkiej ciszy. Wierzymy, że w Wielką Sobotę Chrystus ogłasza zbawienie tym wszystkim, którzy są zamknięci
w otchłani – poczynając od Adama aż do tych wszystkich, którzy umarli przed Nim. Ogłasza im możliwość wyjścia z czyśćca do nieba. O tym mówi przejmująca homilia, którą czyta się tego dnia w brewiarzu.

Zapada zmrok, rozpoczyna się Wigilia Paschalna…

Wigilię Paschalną rozpoczyna nabożeństwo, które trwa kilka godzin. Najpierw następuje rozpalenie ognia, poświecenie i wniesienie płomienia paschału do ciemnego kościoła. Ogień symbolizuje wieczność życia Syna Bożego. Paschał natomiast mówi o tym, że Chrystus zmartwychwstał. Uwielbienie Syna Bożego Zmartwychwstałego najpierw poprzez symbol tej woskowej świecy, później przez siedem czytań historii zbawienia. Od początku stworzenia, przez wyprowadzenie Izraelitów z Egiptu, świadectwa proroków aż do czasów Chrystusa. Wreszcie – fragment Listu do Rzymian i ewangelia o zmartwychwstaniu Chrystusa, o pustym grobie. Nie jest to jeszcze spotkanie ze Zmartwychwstałym, ale doświadczenie pustego grobu. Myśmy się niestety przyzwyczaili do tego, że ktoś zmartwychwstał, ale to jest złudne przyzwyczajenie.

Przyzwyczajenie?

Proszę sobie wyobrazić, że asystuję przy czyjejś śmierci i widzę jak ktoś odchodzi. Jestem świadkiem tego, że lekarz zanotował godzinę zgonu. Jestem świadkiem również tego, że ciało zmarłego zostało zabrane do chłodnicy, włożone do trumny a później zasypane w grobie. Dwa dni później dowiaduję się o tym, że on zmartwychwstał… Trumna jest nienaruszona, grób jest nierozkopany, ale jego w tym grobie nie ma. To jest zderzenie z prawdą o zmartwychwstaniu. Nie jakieś wskrzeszenie, nie śmierć kliniczna, ale zmartwychwstanie! Ktoś, kto był martwy zaczyna żyć, ale nie tylko i wyłącznie życiem biologicznym, bo ono znowu kiedyś by się skończyło. On żyje życiem, którego nie znamy. To jest tak nieprawdopodobne wydarzenie, że na początku nawet uczniowie nie mogą w to uwierzyć, podobnie – Żydzi. I wielu ludzi nie chce uwierzyć w to, że mogło się stać coś tak niebywałego. Żeby ktoś umarł, później zmartwychwstał – więcej nie umiera.

Chrystus zmartwychwstały przychodził do swoich uczniów, są przecież opisy spotkań z Jezusem…

Przez całą oktawę będziemy czytali wciąż nowe opisy spotkań ze Zmartwychwstałym. Na razie widzimy pusty grób. Kiedy Jan pisze o pustym grobie i to jest ciekawa rzecz
w jego ewangelii – mówi o tym, że sam zobaczył płótna i uwierzył, że Chrystus zmartwychwstał. On wierzy, ponieważ widzi, że płótna są pozawiązywane, nikt ich nie rozwiązywał. Jan zwracał też uwagę, że chusta jest w tym samym miejscu. Chusta była nasączona olejami, ale też krwią Chrystusa, ponieważ służyła do tego, aby obmyć Jego ciało, później – namaścić. Chusta pozostała w miejscu głowy. Jan zobaczył pusty grób, chustę i płótna i dlatego uwierzył.

Celebrujemy także liturgię chrzcielną…

W wielu kościołach coraz częściej celebruje się także chrzest dorosłych. Jest to zmartwychwstanie z grzechu do nowego życia. Odnawiamy przyrzeczenia chrzcielne, uświadamiamy sobie, że z Chrystusem byliśmy pogrzebani, umarliśmy i w Nim także zmartwychwstajemy do nowego życia. Umieramy dla grzechu, żyjemy dla Boga. Po liturgii chrzcielnej następuje celebrowanie mszy św. Eucharystia zawsze jest wspomnieniem ofiary Chrystusa, tym razem – o wiele bardziej kładziemy akcent na to, że jest to ofiara wiecznie żywego Chrystusa, który już więcej nie umiera. Ofiarowuje siebie Bogu Ojcu, ale wiecznie żywy. Oddaje się Bogu Ojcu wraz ze swoim Kościołem, tymi, których wybawił od śmierci grzechu. Tę radość przeżywamy przyjmując komunię. Cieszymy się tym, że On wiecznie żywy daje mi udział w Swoim życiu.

Niedziela – to już tylko radność ze zmartwychwstania?

Często bywa tak, że msze św. w niedziele – zwłaszcza popołudniowe i wieczorne są bardzo smutne, dlatego, że wszyscy, którzy chcieli przeżyć radość ze zmartwychwstania – poszli na Wigilię Paschalną lub rezurekcję. To, co celebrujemy w Wigilię Paschalną jest rozciągnięte na osiem dni świętowania. Każdego dnia oktawy będziemy mówili o dniu zmartwychwstania. Trzeba nastawić się na długie świętowanie, aby niedziela nie była tylko odsypianiem. Jeśli dobrze przeżyjemy Wielki Post i Wielki Tydzień – siłą rzeczy radość paschalna będzie czymś, co na osiem dni spokojnie nam wystarczy.

Dziękuję za rozmowę.

Droga Krzyżowa

          Jak co roku, w piątek przed Niedzielą Palmową, z naszej świątyni wyruszyła Droga Krzyżowa ulicami parafii. Nieco krótszą trasą przez ulice Felińskiego, Al. Wojska Polskiego i Kozietulskiego. Przedstawiciele wspólnot parafialnych, NSZZ „Solidarność”, hutnicy i górnicy, radni dzielnicy Żoliborz, harcerze ZHR, wolontariusze Hospicjum z ul. Gdańskiej nieśli historyczny krzyż z Huty „Warszawa”, pod którym Msze Św. sprawował Bł. Ks. Jerzy Popiełuszko. Rozważania czytane w czasie Drogi Krzyżowej przygotowali młodzi wolontariusze Światowych Dni Młodzieży z naszej parafii.

          Wszystkim, którzy zaangażowali się w tę Drogę Krzyżową, nieśli Krzyż, a także po prostu chcieli przeżyć duchowo Mękę Jezusa – za obecność – dziękuję.

„Kontynuujemy naszą duchową pielgrzymkę do Krakowa, gdzie w lipcu 2016 r. odbędzie się kolejny międzynarodowy Światowy Dzień Młodzieży” – tymi słowami rozpoczyna się papieskie orędzie na XXX Światowy Dzień Młodzieży, obchodzony w diecezjach w Niedzielę Palmową, 29 marca.

Tegoroczne orędzie papieskie do młodych skoncentrowane jest wokół szóstego błogosławieństwa z «Kazania na Górze»: «Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą» (Mt 5, 8). „O ile potrzebna jest zdrowa troska o ochronę stworzenia, o czyste powietrze, wodę i żywność, to tym bardziej musimy strzec czystości tego, co mamy najcenniejszego: naszych serc i naszych relacji. Ta «ludzka ekologia» pomoże nam oddychać czystym powietrzem, pochodzącym z rzeczy pięknych, z prawdziwej miłości, ze świętości” – wyjaśnia Papież.

Niedziela Palmowa

Ojciec Święty Franciszek przekonuje młodych, że warto szukać prawdziwej miłości. „Zachęcając was do odkrycia na nowo piękna powołania człowieka do miłości, wzywam was również do buntu przeciwko powszechnej tendencji do banalizowania miłości, zwłaszcza gdy próbuje się ją ograniczyć jedynie do aspektu seksualnego, pozbawiając ją jej podstawowych cech — piękna, jedności, wierności i odpowiedzialności”. Papież prosi też młodych, by przeciwstawili się kulturze tymczasowości, która boi się angażowania na całe życie i podejmowania decyzji „na zawsze”. Zachęca również, by zgłębiać nauczanie Kościoła: „Wy, ludzie młodzi, jesteście dzielnymi odkrywcami! Jeśli zaangażujecie się w odkrywanie bogatego nauczania Kościoła w tej dziedzinie, odkryjecie, że chrześcijaństwo to nie seria zakazów, tłumiących nasze pragnienia szczęścia, ale plan życia, który może zafascynować nasze serca!”

Ojciec Święty Franciszek przekonuje, by w Chrystusie szukać całkowitego spełnienia marzeń o dobru i szczęściu. „Najcenniejszym dobrem, jakie możemy mieć w życiu, jest nasza relacja z Bogiem. Czy jesteście o tym przekonani?” – pyta młodych. Podkreśla, że „każdy z nas musi nauczyć się rozpoznawać to, co może «skazić» jego serce, musi ukształtować sobie prawe i wrażliwe sumienie, zdolne «rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu miłe i co doskonałe» (Rz 12, 2)”. Po raz kolejny Ojciec Święty zachęca do spotkania z Panem poprzez częste czytanie Pisma Świętego, a także odnajdywania Boga w obliczu biednych, głodnych, spragnionych, przybyszów, chorych, więźniów. „Spotkanie z Bogiem na modlitwie, poprzez czytanie Biblii oraz w życiu braterskim pomoże wam lepiej poznać Pana i samych siebie” – pisze Papież. Zachęca do zastanowienia się nad powołaniem do małżeństwa, a także wielkodusznego odpowiedzenia na wezwanie Pana Boga do życia konsekrowanego lub do kapłaństwa.

„«Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą» (Mt 5, 8). Drodzy młodzi, jak widzicie, to błogosławieństwo bardzo bezpośrednio dotyczy waszego życia i jest gwarancją waszego szczęścia. Dlatego powtarzam raz jeszcze: miejcie odwagę być szczęśliwi!” – pisze Papież do młodych.

Tegoroczny Światowy Dzień Młodzieży to ostatni etap drogi przygotowań do najbliższego spotkania młodzieży w Krakowie w 2016 r. Papież Franciszek przypomina, że Światowe Dni Młodzieży powstały przed trzydziestu laty z inicjatywy Jana Pawła II. „Niech święty Papież, patron Światowych Dni Młodzieży, wstawia się za naszym pielgrzymowaniem do jego Krakowa” – czytamy w orędziu.

zobacz: ORĘDZIE PAPIEŻA FRANCISZKA  NA XXX ŚWIATOWY DZIEŃ MŁODZIEŻY 2015 R.

W Uroczystość Zwiastowania Pańskiego, 25 marca, Kościół obchodzi Dzień Świętości Życia. Jego celem jest budzenie wrażli­wości na sens i wartość ludzkiego życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. W tym dniu wiele osób składa przyrzeczenia Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego.

Kościół w Polsce ustanowił Dzień Świętości Życia w odpowiedzi na apel Jana Pawła II zawarty w encyklice « Evangelium Vitae » z 1995 roku, ogłoszonej 25 marca. Jego zadaniem jest budzenie wrażli­wości na sens i wartość ludzkiego życia.

W Dniu Świętości Życia wiele osób składa przyrzeczenia Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego. Jest ona wyrażana poprzez osobistą modlitwę jednej osoby o ocalenie życia, nieznanego modlącemu się, a zagrożonego aborcją dziecka. Modlitwa trwa przez 9 miesięcy. Jest ona podejmowana najczęściej w Uroczystość Zwiastowania Pańskiego poprzez wypowiedzenie we wspólnocie Kościoła specjalnego przyrzeczenia o adopcji.

Przyrzeczenie Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego podejmują co roku między innymi uczestnicy pielgrzymki Obrońców Życia na Jasną Górę, organizowanej w okolicach 25 marca. W tym roku odbyła się ona już po raz trzydziesty piąty, w sobotę 21 marca. – W świetle badań, nauki i coraz większej znajomości kodu genetycznego człowieka, nie sposób już obronić twierdzenia, że o człowieku możemy mówić dopiero tydzień od poczęcia, albo znacznie później – mówił w homilii podczas Mszy św. w Kaplicy Cudownego Obrazu przewodniczący Rady KEP ds. Rodziny bp Jan Wątroba. – Tam, gdzie jest kochająca matka, tam jest życie – dodawał. Zauważał też, że świętość życia, to także osobista świętość.

Na zakończenie modlitwy pielgrzymi w specjalnym przesłaniu zaapelowali m.in. o nieratyfikowanie Konwencji CAHVIO, wycofanie z aptek « pigułki dzień po » oraz odrzucenie projektu « o leczeniu niepłodności », legalizującego procedurę zapłodnienia in vitro.

Oprócz pielgrzymki na Jasną Górę, z okazji Dnia Świętości Życia w wielu miastach są organizowane akcje modlitewne i marsze dla życia. W Warszawie obchodzony jest z tej okazji Tydzień dla Życia. Rozpoczął się on już w uroczystość św. Józefa (19 marca) i potrwa do 27 marca. W programie są między innymi: nieustanna modlitwa przed Najświętszym Sakramentem w intencji obrony życia, Kongres Rodziny oraz konferencja „Fenomen życia. Aspekty medyczne, filozoficzne i prawne”. Dopełnieniem warszawskich obchodów będzie Marsz dla Życia organizowany 19 kwietnia pod patronatem kard. Kazimierza Nycza i abp. Henryka Hosera.

Jedną z ogólnopolskich akcji promujących modlitwę i troskę o życie jest natomiast podejmowana już siódmy rok inicjatywa „Uratuj Świętego”. Zachęca ona do codziennej modlitwy za nienarodzone dziecko w dniach od 16 do 25 marca.

Z intencją obrony życia, w wigilię Dnia Świętości Życia obchodzony jest też Nar­o­dowy Dzień Życia, ustanowiony przez Sejm RP uch­wałą z 27 sierp­nia 2004 roku. Instytucje i placówki państwowe starają się w tym czasie zaak­cen­tować nien­aruszal­ność i god­ność życia człowieka.

         Podobnie jak w latach ubiegłych w Niedzielę Palmową będzie można nabyć  palmy przy bramach na teren kościelny. Dochód przeznaczony będzie na fundusz Duszpasterstwa Młodzieży naszej parafii i wolontariat Światowych Dni Młodzieży.
palmy_2014-2
       W Niedzielę Palmową 29 marca na Mszach o godz. 10.00 i 11.30 odtworzony będzie wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy na osiołku.

       Każdy  grzesznik ma szansę na nawrócenie. Grzech rani, ale nie zabija człowieka. « Nie ma takiej winy, nawet najcięższej,której nie mógłby odpuścić Kościół święty. Chrystus, który umarł za wszystkich ludzi, pragnie, by jego Kościelne bramy przebaczenia zawsze były otwarte dla każdego,kto odwraca się od grzechu »(KKK 982).
         Z pomocą Pana Boga i Kościoła niektórzy wielcy grzesznicy tak bardzo radykalnie zmienili samych siebie i swoje postępowanie, że stali się wielkimi świętymi. Bóg nie chce, by człowiek grzeszny zadręczał się, lecz by się nawracał i odzyskął radość życia. Nawrócić się można tylko z miłości. Ze strachu przed karą czy piekłem można się jedynie chować przed Bogiem albo popaść w rozpacz.

ks. Marek Dziewiecki

Ks. Mateusz Dziedzic - Polski Misjonarz uwolniony z rąk rebeliantów w Republice Środkowej Afryki. W niewoli spędził ponad miesiąc.

 

Co teraz Ksiądz robi w Polsce?
Jeżdżę w różne strony Polski, mam spotkania w parafiach, wspólnotach i szkołach. Dowiaduję się jak wiele osób się za mnie modliło. To była potężna modlitwa. Wiedziałem, że ludzie się modlą, bo ks. Mirek Gucwa, który dzwonił do szefa rebeliantów nieraz pytał, czy może ze mną porozmawiać. Czasem się udawało. Mówił, że wiele osób modli się za mnie. Czułem moc modlitwy. Byłem niejako niesiony.To było niesamowite.

d595353596

A w czasie uwięzienia, jak sobie Ksiądz radził, był lęk?
Nie przestałem się modlić. Podczas modlitwy przyszła myśl, że może to więzienie jest mi potrzebne. Może Pan Bóg chce abym tutaj był. Może jestem potrzebny więźniom? Wiedziałem, że moja obecność wnosi wiele, bo mogliśmy sięwspólnie modlić. Może moja obecność była tam potrzebna ze względu na pokój w tym kraju… Zmagałem się długo ztymi myślami, dużo się modliłem, myślałem… W końcu powiedziałem do Pana Boga: « Bądź wola Twoja! ». Tamtego dniaprzyszedł niesamowity pokój do serca.

Czy już Ksiądz wie, jaka będzie Księdza przyszłość?

W wakacje podejmę decyzję co dalej, ale bardzo prawdopodobny jest wyjazd do Afryki. Coraz częściej, bardziej intensywniejo tym myślę. Zakochałem się w Afryce. Ona zmienia ludzi i tak działa, że jak się wyjeżdża – to człowiek myśli kiedy tam wróci.


ks. Mateusz Dziedzic

Marta Jacukiewicz

źródło: deon.pl

W sobotę 14 lutego 2015 roku odbył się turniej Służby Liturgicznej Archidiecezji Warszawskiej o Puchar Arcybiskupa Warszawskiego w tenisie stołowym. Organizowany przez Duszpasterstwo Służby Liturgicznej Archidiecezji Warszawskiej turniej rozgrywany był na hali CSiR Uniwersytetu Warszawskiego. Udział wzięło 42 ministrantów i lektorów, w tym dwóch ministrantów z naszej parafii.

Marcinowi i Władkowi serdecznie gratulujemy i dziękujemy za dostarczenie niesamowitych emocji, a w przyszłości życzymy sukcesów.

Więcej na www.dsl.waw.pl

ZOBACZ TAKŻE